i miałem sporo farta, że pojeździłem trochę po mieście zanim wyjechałem w trasę...
Podczas jazdy od razu po zmianie słychać było delikatne bicie. Myślałem, że to opona może się wypaczyła, albo nie ułożyła się dobrze na feldze... ale dla pewności podniosłem brykę żeby sprawdzić i

koło niedokręcone (lewy tył) normalnie luźne. Dokręciłem sprawdzam przód, a tu to samo - jedna śruba już zgubiona... Żadnego koła mi frajer nie dokręcił. Wszystkie cztery bym zgubił cholera po drodze, albo przy odrobinie szczęścia tylko felgi miał bym do wymiany. I jak tu wierzyć mechanikom?!