chmmm ciekawe.... Jedna juz taka sytuacje w swoim zyciu mialem - nie audiczka a rakieta ze stajni saaba. Grudzien 2002, lekki bardzo długi łuk i jakies dwie zawali drogi. Fakt zimno, snieg, i przymrozek na komputerku sie palił no ale ile mozna te 40 km/h jechac na pustej drodze. Nie bylo az tak slisko - przynajmniej wczesniej. Tak wiec pewny samochodu (ze mi elektronika wybaczy jakis błąd) no i pewny siebie rozpocząłem manewr wyprzedzania....... Powiem tylko tyle ze doprawdy nieciekawie sie robi jak rzuca cie na pasie pod prad w trakcie wyprzedzania 2 samochodow, i rzuca cie na nich

. Zaczeło wyrzucac pupcie. No to troszke kontry odpuscilem dodalem gazik.... No i ... dupa w druga strone na inny samochod - sczzescie ludki zauwazyly co sie swieci i zwolnily. Skonczyo sie druga kontra juz mniejszym gazem, wyciagnałem smochod. Odspanałem. Pomrugałem awaryjnymi do tych z tyłu i pojechałem w sina dal. Od tamtej pory mysle o zapisaniu sie na jakis kurs odnosnie poslizgow itd. w ktorym kształcisz sie na swoim samochodziku....
Zamierzenie bylo lekko przyspieszyc i wyprzedzic. Jak widac i takie lekko moze sie lekko roznic od celu

. Umiejetnosci to jedno ale mozna byc wyczes super hiper mega kierowca ale jak nie znasz samochodu to bedzie ciezko

. Pozdrawiam