Ja i moje Quattro oczywiscie.
Byłem przez tydzień na wyjeździe w górkach.
Śniegu napadłao, że aż miłolatałem autkiem po to aby latać - przez jakieś 800 kilosków łącznie. Wyobraźcie sobie tylko:
puste górskie serpentyny, posypane grubą warstwą śniegu, nioeubitego - jeździłem nocą.
Pozatem nie tylko po drogach jeździłem.
Próbowałem sił po górkach również.
i powiem wam, że kopny snieg nie stanowi problemu ani odrobinkę. Problem sie raz pojawił - gdy wjechałem na gorkę, którą sprzątał pług z traktorkiem właśnie. Jak sie zatrzymałem to była kiszka - stałem na odsłonietym lodziku i autko sie zsuwało na dół- zero sterowalnosci. I nie zgadniecie jak sobie poradziłem - wjechałem na pole obok drogi - a tam już było bez problemu. Quattro lubi kopny śnieg
A tak wogóle to na poczatku sie bałem rozwijac predkości i dawać w gaz na zakretach - bo quattrem jeżdże pierwsza zimę. Ale z biegiem czasu nabierałem śmiałości. i potem to już każdy zakret - który było widac oczywiście, że jest pusty - pokonywałem poslizgami. Pozatem - niewtajemniczonym opowiem - przy lekkim uślizgu - samochód praktycznie sam wraca na tor prawidłowej jazdy. Dopiero mocniejsze wdepniecie gazu powoduje konieczność skontrowania.
Co jeszcze - anegdotka - pewnie nudna, ale może kogoś zaciekawi.
Jak wracałem już - i zjeżdzałem z gór - to przede mną jechał sporting - nawet dobrze. Więc mu nie mogłem pokazać, ze może mi odejsć. Cwaniaczek krótki i lekki - śmigał ostro po tych zakretach. a ja tuż za nim. No i stało sie. Poczułem, że przód mi na ostrym łuku ucieka na przeciny pas ruchu. Autko ważyło wtedy już zapewne ponad 2 tony - załadowane na maxa było. i wtedy prosta sprawa - dałem mu mocno w gaz - i autko przesuneło tył, przez co jechało wyprostowane już. Mówie wam - Ci co nie znają Q - niezła zabawa, super sterowanie maszyną, ZERO obaw czy wyjade z zaspy, czy też nie. W zasadzie to mnie bawiły te sytuacje parkingowe - ludzie wypychali samochody, odkopywali je i takie tam inne rzeczy uskuteczniali. Ja przy zawracaniu demonstracyjnie wjeżdżałem w te zaspy utworzone przy odkopywaniu innych autek.
Aaaaa - jeszcze jedno:
Jak wjechałem na taką pewną górkę - to tam był parking - a że była snieżyca, to sie facet nie spodziewał, że tam sie ktoś pojawi. Podszedł do mnie z bilecikiem - który musiałem wykupić - i z szacunkiem zapytał - quattro??
OK - nie przynudzam wiecej
komu fotki??