Wczoraj (9 kwietnia w.piatek) po g. 23:00 przytrafila mi sie nast. historia...
Odebralem akurat brata z dworca pkp, byl ze mna kolega tez A200 tylko ze quattro. Puste ulice itp. , prosty odcinek jakies 800m, sprawdzamy przyspieszenie, u mnie w sumie 4 osoby. 1, 2, 3 radosc bo kolega zostal o kilka dlugosci z tylu

, zapinam 4-ty bieg, z tego wszystkiego stracilem troche rachube predkosci

. No ale zbliza sie zakret w lewo, dosc ostry, ale szeroko 3 pasy z mojej strony, juz nie przyspieszam... czuje ze powoli wyjezdzam z zakretu (szkoda ze nawierzchnia byla nierowna, koleiny, bo pewnie przejechalbym jak po szynach), ale zmieszcze sie, samochod ani podsterowny ani nadsterowny, juz sie zakret konczy a ja jestem prawie przy krawezniku (po sladach widac, ze jakies 0,5m brakowalo) , pobocze bylo nieciekawe slupy, drzewa itp., w tym momencie troszke zaciesnilem, przednie kola zareagowaly, zmienilem kierunek jazdy w strone osi jezdni ale czuje, ze tyl stracil przyczepnosc

... zeby nie wjechac w barierki na srodku ulicy zrobilem kontre w prawo w nadzieji ze moze uda mi sie opanowac pojazd, ale dupa, przylapal przednimi kolami i zarzucilo w druga strone, juz wtedy wiedzialem ze nie mam kompletnie panowania nad pojazdem , mialem za duza predkosc w kierunku barierek ktore byly na wysepce z kraweznikiem i lecac tak bokiem przyczesalem tylnym lewym kolem w ten kraweznik, na szczescie to wszystko dzialo sie pod pewnym kątem, tak ze kolo nie schowalo sie pod podwozie, tylko wskoczylo na kraweznik (tylem nie zahaczylem w barierki), 20 metrow dalej zatrzymalem sie w poprzeg jezdni (od momenty straty przyczepnosci jakies 60-80m). Po chwili ruszylem i zjechalem na pobocze...
Na szczescie nic sie nikomu nie stalo! Tylko dzielna niunia na tym ucierpiala. Przednia lewa opona (205/60R15 na 2,3bar) spadla z felgi

, no i najgorsze tylna zawiecha ucierpiala, tak ze tylne kola przesunely sie o kilka cm w prawo

... Po wymianie kola, odpalilem sprzęt i pojechalem do domu.
Przyznam sie, ze to zdarzenie mialo miejsce przez moja glupote, brawure, zly stan nawierzchni (jebane dziury, koleiny, kaluze przy krawezniku na ktorej tyl stracil przyczepnosc) i najgorsze ze wszystko to bylo na raz. Ja juz mam nauczke, moze komus z was to sie przyda i wyciagnie z tego jakies wnioski.
Pozdrowka i wesolych swiat!