No to Marku by się potwierdziły moje przypuszczenia, co do prawidłowości moich regulacji

. Już wiem, skąd się moje "zagubienie" wzięło. W moim przypadku, kręcąc prawą śróbkę (imbus), zmieniała się dawka minimalna na wolnych obrotach (chyba jeszcze nie mieszam), a efekt był taki, że wkręcając ją na biegu jałowym chyba zubożałem mieszanką przykręcając minimalną ilość gaziora swobodnie wypływającego, aż do momentu nierównej pracy silnika. Zapamiętałem sobie to ustawienie i zacząłem ją odkręcać, poprzez normalną pracę, znów do dławienia się motoru i jego nierównej pracy. Mój wniosek taki, że gaziora zbyt wiele i motor się dusi. Przykręciłem więc śróbkę na "trochę bogaciej, niż połowa odległości pomiędzy bogato i ubogo" i efekt jest taki, że furacz ma buta na starcie i przy niskich obrotach (przy zmianie biegu na wyższy). Kolejnym moim krokiem była regulacja na wężu, gdyż nie mam "komputra" i krokowca. Efektem przykręcania śróby na wężu było to, że jak za bardzo skręciłem przepływ, to przy wysokich obrotach (powiedzmy 3500-4000) fura traciła swojego buta i nie chciała się "kręcić". Wykręcałem ją więc po pół obrotu, żeby nie przesadzić, i robiłem "testy sprawnościowe" - 1-but, 2-but, 3-but, 4-but, 5-but i redukcje z hamowaniem silnikiem na 3-kilometrowym odcinku, aż do uzyskania zadowalających efektów. Nie kręciłem jeszcze tą lewą śróbką wystającą w reduktorze, gdyż nie znam jeszcze jej zadania i funkcji, oraz efektów, jakie może dać jej kręcenie. Jeżeli to jest ustawianie maxymalnego możliwego wydatku, to sądzę, że można ją wykręcić nieco i ustawić zawór na wężu, aby puszczał tyle, ile chcemy. Ale to jest jeszcze do sprawdzenia. Wiem, że trochę hardcore uprawiam, do tego bez analizatora spalin, ale efekty jak na razie są ok. Co o tym sądzisz Marek?
PS. Gdzieś miałem schemat ATE, to ci go na mejla wrzucę.